Z Alice i Han mamy taki zwyczaj, że spotykamy się co jakiś czas u każdej z nas w domu. Na moim blogu również widać ślady tegoż zwyczaju. Tu i tu. Pod koniec października przyszła kolej na Alę, jako gospodynię. Było jak zwykle bardzo sympatycznie, wesoło, swojsko i pysznie!! Już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania, tym razem u Han, już za 2 tygodnie :)
Poniżej bransoletka, niestety nie moja, a Alicji. Podobno ręcznie robiona przez jej koleżankę, zachwyciła mnie bardzo. Pomyślałam, że przymierzę, a zdjęcie pokażę wam :)
A na sam koniec dowód, że dietetyczne może być zajebiście pyszne!! Przetarte truskawki, jogurt grecki i pokruszone herbatniki. Nie pomyślałabym, że może być aż tak supersmaczne!
Spodnie - River Island
Marynarka - Warehouse (częściej noszę dość podobną, ale dłuższą. Sądzę, patrząc na zdjęcia, że tu też lepiej by tamta pasowała...)
Top biały i siateczka czarna - sh
Buty - Atmosphere (TU dobrze widoczne)
Naszyjnik - House
Bransoletka - H&M (niepotrzebnie ją do tego zestawu założyłam)





