Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odświętnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odświętnie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2014

Darłowo cz. 2

Spacer po ulubionych miejscach działa zawsze super relaksująco. Jutro wielkie wyzwanie przede mną, więc idę się relaksować do łóżka. 

Zapraszam na bloga bliskiego memu sercu, na którym dzielę się ze światem tym jak według mnie wieść szczęśliwe życie. 



Moim ulubionym akcentem w tym ubiorze jest kopertówka z zamontowaną piórzastą broszką - kotem. Cieszyłam się jak głupi do sera, gdy to wymyśliłam, tak mi się podoba!



W realu kolor butów i "narzutki" lepiej grają ze sobą, co nie bardzo udało się uchwycić. Z drugiej strony podoba mi się jak ta oczojebna czerwień przełamuje całość. 


Sukienka i torebka - sh | narzutka - New Yorker | buty - Deichmann | kot-broszka - katherine.pl

wtorek, 19 lutego 2013

Urodziny w Mexicanie! :D

"Czy mogę zobaczyć dowodzik" w Lidlu w 26 urodziny - bezcenne! Wyobraźcie sobie, jak się wczoraj w głos zaśmiałam! A co, nabywałam sobie likier wiśniowy, celem uczczenia samej siebie!

A z moimi kochanymi człowiekami czciłam w piątek. Byliśmy w moim ulubionym lokalu - Mexicanie. Obżarliśmy się jak bąki, wjechało quesadillas, ciasto czekoladowe z wiśniami i najpyszniejsze na świecie margaritY truskawkowe. A w ogóle 2 lata temu też w tym samym miejscu świętowałam urodziny! Zobaczcie jak było wtedy -> KLIK

Dostałam przepiękne prezenty, za które jestem mega wdzięczna! Oprócz baletowej panienki na biżuterię, której wszak mam "mrowie a mrowie" (kto wie z czego to jest??), dostałam kolejne pędzle do mojej kolekcji! Ależ fajne, super się sprawują! Ktoś chce wiedzieć coś więcej, jakaś mała recenzja? Nie wiem czy ma sens tu pisać. 

A propos, zastanawiam się, czy wprowadzić na blogu więcej tematów makijażowych, którymi się wszak na co dzień zajmuję. Co o tym sądzicie

Na sobie w urodzinki miałam najnowszą sukienkę z H&M, w której wystąpiłam też na Sylwestra (KLIK). Strasznie się cieszę, że się na nią zdecydowałam, bo jest zdecydowanie perełką w mojej szafie. Zastanawiałam się co założyć na wierzch i pomyślałam, że zaszaleję. Miodowy sweterek pasował uważam super. Do całości wybrałam moje kolczyki na wyjątkowe okazje. Mają w sobie coś niesamowitego, nie chcę ich "zbrukać" codziennością i noszę je tylko na wyjątkowe okazje. Nie mogło się obyć bez wzorzystych rajstop. 

* * *
Zapraszam serdecznie na mojego facebooka!! KLIK

* * *
Tudzież zapraszam na mojego drugiego bloga o sprawach nieco głębszych. Niebawem nowa notka! KLIK

* * *

W dziób istocie, która pozostawiła swego palucha na obiektywie!!
A tak relaksowałam się wczoraj wieczorem. Z książką - prezentem i wspomnianym likierkiem

Pozdrawiam was serdecznie, do usłyszenia!

sobota, 12 stycznia 2013

Super udany wyjazd sylwestrowy!

Witam serdecznie czytelników, dziękuję BARDZO za przemiły odzew pod moim podsumowaniem roku. Jeśli ktoś go jeszcze nie czytał to zapraszam tu: KLIK. Dzisiaj chciałabym pokazać wam jak spędziłam Sylwestra! Dla mnie trwał on kilka dni i był super udany, mimo że nie byłam na żadnym balu czy imprezie. Kameralnie, we dwoje, romantycznie i radośnie. 

Pierwszego dnia miałam na sobie białą koszulę, prosty naszyjnik i czarną, welurową sukienkę, którą już pokazywałam nie raz (tu i tu i tu). Bardzo ją lubię, bo ma super uniwersalny fason, jest przemiła w dotyku, oryginalna i niesamowicie wygodna. Nieczęsto ulegam modzie na coś, ale ostatnio naprawdę szczerze spodobał mi się trend na koszule zapięte pod szyją i ozdobione naszyjnikiem czy innym gadżetem. Co jest szczególnie dziwne zważywszy na to, że od zawsze jestem fanką dekoltów i nigdy nie lubiłam żadnych bluzek, które mi ten dekolt zakrywają. Ale hej, jest zima, trzeba grzać ciałko. Ach, wiem, że może i wyżej powinna być zapięta ta koszula, ale już bez przesady... Do całości miałam dobrane fajne wzorzyste rajstopy, ale chyba zdjęcia trochę za bardzo odkrywają moje niemałe nóżki... ;)


Kolejnego dnia spacerowaliśmy sobie sporo, poszliśmy również na małe zakupy. Przy okazji zrobiliśmy zdjęcie w moim nowym szalu-kominie, którego dostałam od Gwiazdora. 

Dalej to już był Sylwester. Od rana błogie lenistwo - jakie to przyjemne jak się ma tak zapieprzony grafik jak ja!

Wybrałam kobaltową sukienkę - jeden z moich nielicznych nowych nabytków, ta sama, którą miałam na sobie w Wigilię. Strasznie, ale to strasznie ją lubię, jest prześliczna! I znów... nie ma dekoltu, co to się ze mną dzieje, zawsze tak za nimi przepadałam. Ale wstawka koronkowa w sukience rekompensuje wszystko. Strój i ogólnie outfit miałam mało skomplikowany, nie szalałam z dodatkami, makijażem i cholera wie z czym jeszcze, ale uzasadnienie jest proste: to był wieczór we dwoje i nie miałam ochoty się nie wiadomo jak odwalać. 
Fryz roboczy jakby co ;)
Nasza super ekskluziw parówka po meksykańsku w sylwestrowy wieczór

Przyszedł czas na wyjście na rynek. Do komina przypięłam sobie granatową broszkę - uważam, że fajnie urozmaica strój.  Na sukienkę założyłam dwa długie rękawy i w drogę. Ale było właściwie całkiem cieplutko (nawet nie miałam na nogach kozaków tylko fajne baleriny na lekkim podwyższeniu i z paskiem wokół kostki, co czyni je mega wygodnymi). 


 Nie ma to jak pić szampana na samym środku rynku :)

Sukienka welurowa #1 - sh sto lat temu
Koszula - sh
Naszyjnik - New Yorker

Sukienka kobaltowa #2 - H&M

Płaszcz - sh, Nuuk
Torebka - sh, Atmosphere

Komin bordowy - od Gwiazdora
Komin beżowy i czapka - H&M

Pozdrawiam was gorąco!

Zapraszam na mojego FACEBOOKA!! Potrzebuję więcej bywalców, aby się rozkręcić :)

środa, 26 grudnia 2012

Święta! Strój, prezenty i wystrój

Pewnie większość z was sobie teraz słodko leniuchuje, bo od tego są święta. Nie każdy jednak ma tak dobrze. Wczoraj, dziś i jutro muszę iść do pracy. Cierpię na ustawiczny brak czasu i dlatego blog poszedł w odstawkę. Nie chcę z niego rezygnować, ale nie daje mi już tyle radości co kiedyś. Mam nadzieję, że w nowym roku coś się odmieni, życie mi się uspokoi i znajdę w sobie dużo zapału na realizację tego hobby. Planowałam serię postów świątecznych na blogu, ale się nie udało. 

Korzystając z chwili oddechu po obiedzie chciałabym wam pokazać co dostałam od Gwiazdora. Oj, przeszedł samego siebie! Naprawdę jestem zachwycona, a zwłaszcza tym, że większość prezentów to niespodzianki od rodziców i cieszy mnie to, że tak świetnie trafili w mój gust. 

Do tego chciałabym pokazać jak wyglądałam w wigilię. Miałam na sobie nową sukienkę, którą po prostu musiałam kupić (H&M). Odkąd zobaczyłam ją na Karolinie, wiedziałam, że musi być moja. Biżuteria jaką mam na sobie jest wyjątkowa. Kolczyki to prezent od mojego roku, który dostałam na balu absolutoryjnym, a bransoleta to coś, co nosiła moja mama w młodości. Makijaż zrobiony zupełnie spontanicznie pod kolor sukienki. Mogłam go bardziej dopracować, ale ogólnie wyszedł fajnie!


Prezenty! Perfumy Halle Berry, pasek z gwiazdkami i srebrny naszyjnik wybrałam sobie sama. Prosiłam jednak rodziców, aby podarowali mi też coś, czego się nie spodziewam. No i zaskoczyli mnie na całej linii (a szczerze mówiąc to chyba mamusia, bo tata to specjalnie nie jest w te klocki dobry). 
Dostałam zatem: KOŁNIERZYK (WOW, jest przepiękny po prostu!!), śliczną kopertówkę, rajstopy we wzorek, burgundowy komin i wyśmienite słodycze, a do tego nie sfotografowane bamboszki i płyn do demakijażu. :D


To tyle na dziś, bo niestety muszę się zbierać do pracy. Pozdrowienia serdeczne dla wszystkich! Mam nadzieję, że i wasze święta były piękne!

wtorek, 6 listopada 2012

Koronka z welurem i walka ze słabościami

Szaro, buro, ciemno za oknem, deszcz wciąż pada, zimno i źle. Naprawdę nie rozumiem, jak ktokolwiek może lubić jesień. A pozytywne wypowiedzi o tej porze roku czytam i słyszę relatywnie często. Że można nosić warstwy, że można nosić swetry, że można sobie pić gorącą czekoladkę na kanapie i że można rzucać kolorowymi liśćmi. A ja pierdzielę takie coś. O stokroć wolę nosić jedną jedyną warstwę letniej sukienki, pić lodowate piwko nad brzegiem jeziora i cieszyć oko światem skąpanym w promieniach słonecznych. Phi, żeby jeszcze na tej kanapie w dodatku do czekolady znajdował się ukochany mężczyzna ... no to może bym tą jesień jakoś zdzierżyła. A tak to co...?

Wolałabym zarażać pozytywną energią, ale niestety nie tym razem. Dopadła mnie choroba i jakoś kolorowe myśli nie są tym, co u mnie obecnie przeważa. Ledwo żyję jednym słowem! A jutro do pracy trza się pofatygować, nie ma opcji...

No i jeszcze się okazuje, że mam brak pewnej cechy, która dotychczas niezbyt przeszkadzał mi w życiu, a teraz ten brak mnie bardzo zaczął stresować, gdyż utrudnia mi pracę. Pomyślałby kto, że do Maka może iść każdy, że każdy sobie poradzi i ogarnie. No może i to prawda, o ile dana osoba pracuje byle pracować, a ja jednak jestem ambitniejsza i jak już coś robię to się bardzo staram być jak najlepsza. I szalenie stresuję się, jak mi coś nie do końca wychodzi. Ale halo, o czym ja w ogóle mówię, o jakim braku? Otóż o braku podzielności uwagi! Temat przemaglowałam wczoraj z mamą i zgodziłyśmy się, że cóż... mam to w 100% po niej. Noż cholera, nie mogę mieć po niej innych lepszych cech? Gdy faktycznie chcę dobrze wykonać swoją robotę, to bardzo się na niej skupiam, a jak coś mnie od tego oderwie raz, drugi, trzeci to tracę panowanie nad całością i jeśli nawet uda mi się wszystko ogarnąć i wykonać jak należy, to przypłacam to dużymi nerwami. Ale cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo, a wyzwania kształtują charakter, no nie?

To dzisiaj wam pokażę strój w jakim byłam na Wszystkich Świętych we Wrześni. Tradycja rodzinna. Lało i było przeohydnie, więc ubrałam się cieplusieńko. I miałam ochotę na czerń, nie ma tu konkretnego powodu, po prostu była ochota. 

Bardzo lubię mój kolor włosów, jak tak patrzę na zdjęcia. Wolę blond, ale ten jest naprawdę niczego sobie!

Ach, byłabym zapomniała!! Mam do sprzedania fajne zimowe, grube ciuchy, m.in. niemal nowy kożuch! Zapraszam na bloga sprzedażowego: KLIK


Spódniczka - H&M
Bluzka koronkowa - New Yorker
Sweter - Atmosphere (sh)
Komin - mój nowy, radośćniosący nabytek H&M

A na dodatek bonusowo makijaż i fryzura uwiecznione na kiepskich zdjęciach zrobionych tuż przed wyjściem do pracy parę dni temu ;)

Ach, żeby mi tak siły wróciły! Chorobo, spieprzaj! Mam kilka "projektów", które obiecałam sobie wcielić w życie przed końcem 2012. Trzymać kciuki proszę!

poniedziałek, 29 października 2012

Cudowne spotkanie rodzinne

Cześć,

za mną bardzo intensywny tydzień! Nie narzekam, bo wydarzyło się sporo pozytywnych rzeczy. Lubię, gdy wiele się dzieje, wtedy czuję, że żyję, mam więcej sił na wszystko, organizm się mobilizuje, humor się poprawia i w głowie rodzi się wiele pomysłów. Poza tym nie mam ostatnio czasu myśleć jak bardzo mi smutno z powodu nadchodzącej zimy, której nienawidzę. I dobrze!

W ubiegłym tygodniu miałam przyjemność spotkać wiele świetnych osób, w tym rodzinę, która na stałe mieszka w Holandii. Rok temu też byli u nas z wizytą, TU jest post z tego wydarzenia. Jest mi przykro, że mieszkają tak daleko, bo z tak świetnymi ludźmi chciałoby się przebywać dużo częściej. Jest taka zasada właśnie, by spędzać czas z osobami, które dobrze na nas wpływają, inspirują nas, poprawiają humor, "ciągną w górę", natomiast by unikać ludzi, z którymi (czasem z nieokreślonych przyczyn) czujemy się źle, słabo i smutno. Niestety nie zawsze możliwe jest postępowanie zgodnie z tą zasadą. Niemniej ostatnia środa spędzona była z całą pewnością z takimi osobami, o których można mówić jak najlepiej!

Całe spotkanie upłynęło pod znakiem ekhm... obżarstwa, winka, rozmów angielsko-niemiecko-polskich, rodzinnej i wesołej atmosfery, koncertów operowych (mój wujek jest tenorem i zafundował nam mały pokaz wraz ze swoją ukochaną), a także wielu inspiracji na przyszłe miesiące czy lata. 


Goście byli bardzo hojni i nie przyjechali z pustymi rękoma. Dostaliśmy od nich sporo świetnych rzeczy rodem z Holandii. Hitem są moje ukochane Stroopwafels niedostępne w Polsce (chyba, że podróby, ale nie są aż tak smaczne!), na które bardzo czekałam. Nie zabrakło także innych łakoci popularnych w Holandii, takich jak wędzona Gouda, pierniki, cukierki anyżowe w kształcie domków z Amsterdamu i ekologicznej kawy. Poza tym tata dostał skarpetki z bambusa, mama kosmetyki z The Body Shop, a ja prześliczną bransoletkę. 

Gwiazdor był u nas już w październiku, bez kitu :D


Odzień:
Spódniczka - Reserved
Sweterek - sh
Czarny top - H&M
Naszyjnik z kolcami - Allegro
Kolczyki czaszki - H&M
Buty - ul. Półwiejska. Wciąż te same :]
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...