środa, 16 stycznia 2013

NAJUKOCHAŃSZE UBRANIA 2012 roku

Witam serdecznie, przyszedł czas na podsumowanie podobne jak rok temu: podsumowanie 2012 pod kątem najulubieńszych ubrań. Przez brak czasu kolaże do tego posta robiłam przez 4 dni, ale w końcu dzisiaj się udało :D 

Strasznie lubię takie podsumowania. Obnażają całą prawdę. Rok temu też zrobiłam: >>KLIK<<! Przeglądając zdjęcia zorientowałam się, że nie tylko niektóre rzeczy noszę szczególnie często, ale podobnie sprawa wygląda z kolorami, fasonami, typem ubrań. To ciekawa lekcja o własnym stylu, z której można wyciągnąć ważne wnioski. A i dla was chyba takie posty są fajne. Ja osobiście dużo bardziej lubię, jak ktoś na blogu pokazuje mniej więcej te same ciuchy tylko że w różnych zestawach, niż co post to brand new buciki, bluzeczka itd. Niee, to nie dla mnie i uwierzcie mi proszę na słowo, że nie ma to nic wspólnego z budżetem. 

Nim przejdę do gwoździa programu pragnę bardzo, ale to bardzo serdecznie zaprosić was na mojego drugiego bloga, który dotyczy, że tak powiem samorozwoju. To ważne dla mnie dziecko, które ma na celu mnie motywować do działania i rozwijać, ale byłoby fantastycznie, gdyby dało coś też i wam! Właśnie rozpoczęłam na nim serię postów, które znaczą dla mnie bardzo wiele i chciałabym, żebyście sobie to obczaili. 
A może ktoś sie nawet do mnie przyłączy w dążeniu do proaktywności?

Jak już jestem taka zapraszalska to i zapraszam na fejsbuczka >>KLIK<<. Jestem dziecko XXI wieku i kurczę bez niego już nie umiem żyć, po prostu to LUBIĘ. Każde wasze polubienie czy też komentarz dodają mi skrzydeł, POWAGA!


1. A teraz już do rzeczy Olgo, bo znowu elaborat wychodzi! Kolejność ciuchów chyba przypadkowa. Na pierwszy ogień idzie biała marynarka. Co ciekawe w zeszłym roku też znalazła się w takim podsumowaniu (>>KLIK<< zestawienie z zeszłego roku)! Ciuch idealny, uniwersalny, niezastąpiony, najlepszy. Zestawów z nim było dużo więcej niż widać na zdjęciach - nie wszystkie po prostu uwieczniłam. Nigdy wcześniej o tym nie myślałam, ale teraz patrząc na kolaż zauważam, że głównie zestawiałam tą marynarkę z błękitem lub czerwienią. Przypadek? A może podświadomie coś mi mówiło, że to wygląda najpiękniej, świeżo, wiosennie i kobieco?
 

2. Dalej będzie czerwony sweterek. Właściwie to jest on mojej mamy, ale tak go szalenie lubię, że noszę bardzo często. Doskonale leży, ma soczysty, ożywiający każdy strój kolor i jest milutki w dotyku. Zdecydowanie mój ukochany kardigan ever! I znów zauważam pewną prawidłowość - najczęściej nosiłam go do czerni lub bieli, ewentualnie błękitu. Ale tak się składa, że lubię takie połączenie. Niemniej obiecuję sobie, że spróbuję w zestawie z zielenią, pomarańczem albo fioletem. I pochwalę się na blogu :)

3. Zdecydowanie kolorem - odkryciem roku 2012 był turkus i wariacje na jego temat. Tak się składa, że mama (znów mama!) posiada przepiękny kardigan z falbankami na rękawach w pięknym intensywnym turkusie i nie mogłam się mu oprzeć. Fajnie mi się komponował z czernią i bielą (tak, tak lubię B&W w połączeniu z intensywnym kolorem, nic nie poradzę), ale parę razy zaszalałam. Mój najulubieńszy zestaw to ten w prawym górnym rogu - absolutnie kocham to połączenie kolorów i wzorów!

4. Przesuńmy się ku dołowi, czas na spódniczkę. Najulubieńszą mam jedną: miłość od pierwszego wejrzenia! Jest idealna, naprawdę! Kolorystyka i wzór są cudowne, ale to byłoby nic bez fasonu! Rozkloszowana, na mięsistej podszewce, nie za krótka... Najlepsza spódnica jaką miałam, chyba... Najbardziej ją lubię w towarzystwie bieli, bo wtedy całość zyskuje taką wiosenną świeżość i lekkość. Choć super banalny i prosty, bardzo podoba mi się zestaw z górnego prawego rogu, jest jakiś taki orzeźwiający!

6. Może nie ukochaną spódniczką, ale chętnie noszoną w sezonie zimowym jest taka oto czarna, welurowa, ołówkowa. Lubię ją za super wygodę, miły materiał i ciepełko, ale wkurza mnie w niej to, że jest tak bardzo mega czarna, że każda inna czarna rzecz wygląda na jej tle jak spłowiała. Jeśli zastanawiacie się co to za twór na samym dole to śpieszę wyjaśnić, że jest to jedno z sesyjnych zdjęć, które robiliśmy na zaliczenie fotografii w mojej weekendowej szkole (fryzura i opaska celowo niekoniecznie pasują do odzienia) :)

7. Na koniec coś, z czym na pewno wiele z was mnie kojarzy: kwiatki we włosach. Noszę naprawdę bardzo często, jak nie na głowie to przypięte do ubrania. Może już obecnie nie kocham ich tak bardzo jak np. rok temu, ale generalnie jestem ich wielką fanką i nie wyobrażam sobie z nich rezygnować. 

To tyle na dzisiaj, do usłyszenia niebawem! Pozdrawiam serdecznie bardzo i dziękuję za to, że jesteście! Dajcie znać, który zestaw wam się najbardziej podoba! :)

8 komentarzy:

  1. Zdecydowanie najpiękniejszym Twoim ubraniem jest... Twoj usmiech! p.s.klik do drugiego bloga u mnie jest nieaktywny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za komentarz! Ach no i za zwrócenie uwagi na problem z "klikiem" - już działa, zapraszam! :)

      Usuń
  2. Biała marynarka jest nie do zastąpienia, mnie jeszcze wpadł w oko czerwony sweterek...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie najbardziej podobaja mi sie te kwiaty we wlosach i biala marynarka. Sama mam bardzo podobna, ale zdecydowania za rzadko ja nosze.

    OdpowiedzUsuń
  4. biała marynarka to klasyka powinna być w każdej szafie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. w tamtym roku dzięki Tobie kupiłam kilka kwiatów do włosów- od tamtego czasu to moje must have na wiosnę/lato ! po prostu je uwielbiam !!! :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że podoba Ci się w Słupsku. Takie spokojne, zielone miasteczko. Ja całe życie spędziłam na Zatorzu. Dobra dzielnica do mieszkania:)

    Teraz, ok około roku, mieszkam w Szkocji i to jest przyczyną zaniedbania mojego bloga. Najpierw dużo pracy, potem zepsuty komputer, a gdy Mikołaj przyniósł nowego laptopa to zepsuł się aparat. Kusi mnie jednak bardzo żeby powrócić do blogowania. Może niedługo się uda :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za komentarz:)

Jeśli jesteś anonimowy - podpisz się!!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...