niedziela, 20 stycznia 2013

Weekend w Zalasewie nr 2.

Chociaż zakupy, gotowanie, picie, jedzenie, łażenie po śniegu i gadanie do późnych godzin nie sprawia, że przybywa nam sił, a raczej wprost przeciwnie, to zdecydowanie mogę powiedzieć, że moje akumulatory zostały naładowane! Bo nie byczenie się i opieprzanie, ale czas spędzony w super towarzystwie sprawia, że chce nam się dalej działać! 

Nim pójdę spać, nim się obudzę w nowym, hiperciężkim tygodniu, powspominam jeszcze troszkę ten weekend. Ostatnio jak byłam w Zalasewie (KLIK) robiliśmy pizzę. Tym razem postawiliśmy na kuchnię meksykańską i buritos. Były przeeeeeeepyszne! Mimo, że się najedliśmy jak bąki, to i tak chcieliśmy więcej! Spoko, dopchaliśmy ciasteczkami (a jutro post).

Zimy nienawidzę, a jedną z niewielu rzeczy, za jaką ją toleruję jest możliwość picia grzanego wina - nigdy nie smakuje lepiej! Chociaż kupowane już gotowe nie są złe, zdecydowanie jestem fanką robienia własnego: wystarczy dodać gWoździki, cynamon, imbir i duuuuużo pomarańczek. Delicje!

Po paru godzinach obżarstwa i ochlejstwa ;) nie mogło się obyć bez spontanicznego wyjścia celem uzupełnienia zapasów, gdyż owe się oczywiście pokończyły. Mimo wspomnianej niechęci do zimy, muszę przyznać, że zabawa w zaspach mnie strasznie ubawiła. A najbardziej popisowe wypieprzenie się w śnieg :D Dobrze, że byłam trochę rozgrzana wewnętrznie, bo inaczej bym pewnie strasznie wyzywała!

Atrakcja wieczoru: chomiki! Nigdy nie odczuwałam potrzeby posiadania owych, jakieś one takie bezduszne mi się wydają, co nie zmienia faktu, że fajnie było się pobawić z dzieciaczkami gospodarzy, w których są oni zakochani. Słodziutkie są!

A na końcu tego szaleństwa było błogie lenistwo, na tyłku wygodny dresik, obok miękka kołderka, a w ręce grzane winko. Perfekcja :)

KONIECZNIE ZAPRASZAM NA:
FACEBOOKA - KLIK

tudzież na:
MOJEGO DRUGIEGO BLOGA
bardzo bliskiego memu sercu i duszy - KLIK

14 komentarzy:

  1. Cieszę się niezmiernie, że miałaś okazję spędzić ten weekend w towarzystwie wyjątkowych osób, bo jak sama słusznie zauważyłaś, to 'nie byczenie się i opieprzanie, ale czas spędzony w super towarzystwie sprawia, że chce nam się dalej działać!'. Jest w tym bardzo dużo prawdy! :) Kiedy patrzę na te zdjęcia, to sama miałabym ochotę poskakać w śniegu, co byłoby bardzo niestosowne o tej porze i przy tak niskiej temperaturze :D Życzę Ci jak najwięcej takich weekendów i nie tylko! Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że dobrze się bawiłaś. Oby było jak najwięcej takich weekendów! :)
    Życzę udanego nowego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne zdjęcia. Obserwuję i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Generalnie nie komentuję, tylko oglądam, ale muszę przyznać, że zupełnie inaczej i przede wszystkim DOBRZE wyglądasz bez makijażu! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. naprawde nie masz czego pokazywac... bardzo cienkie zestawy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprostu tu nie wchodź, jak ci się nie podoba

      Usuń
  6. świetne pozytywne zdjęcia!!!:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie po takich chwilach Nasze baterie zostają naładowane, przede wszystkim te wewnętrzne "psychiczne" baterie, mniej te fizyczne. Cieszę się, że Ty swoje naładowałaś! :)
    Uwielbiam kuchnię meksykańską i grzane wino zwłaszcza z plasterkiem pomarańczy. ;)

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale śniegu napadalo :) jedzonko wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. CHOMIK!!!!!
    Nie mogę się już na niczym innym skupić ;)
    Ja uwielbiam chomiki, kiedyś miałam ich naprawdę sporo (nie na raz oczywiście).
    I chomiki są kochaniutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajne, pozytywne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za komentarz:)

Jeśli jesteś anonimowy - podpisz się!!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...