Nie mam nowych zdjęć, ale gdy byłam w posiadaniu kilkudniowym aparatu mojego Pawła udało mi się kilka spontanicznie pstryknąć. Te poniższe zrobiłam któregoś dnia niemal tuż przed wyjściem na zajęcia. Ostatecznie zrezygnowałam z tej różowej bluzeczki na spodzie, ale na zdjęciach jeszcze jest.
W roli głównej:
* Czarne szpilki na platformie - uważam, że są to jedne z najfajniejszych butów w mojej szafie. Uwielbiam je za rockowy charakter (fason, połysk), a ponadto są całkiem wygodne!! HEELS - DUNNES STORES
W pozostałych rolach:
* Dżinsy - hmm wiem, że nie wyglądam w nich za korzystnie. Są mocno obcisłe, wąziutkie na dole, więc podkreślają to, czego nie powinny. W ogóle rzadko noszę spodnie... Ale uważam, że dżinsowe rurki to podstawa garderoby i dlatego czaaaasem, z wysokimi butami i dłuższą bluzką decyduję się je założyć. JEANS - WAREHOUSE
* Kurtka - niewiele mogę powiedzieć, nawet firmy nie znam, bo z SH, metek nie było... Leży bardzo fajnie, ma ciekawe metalowe dodatki, jest ok
* Czarny top H&M, różowy top z czaszkami - nie wiem jaka firma, w sumie nie wyglądał źle, ale jednak zmniejszał dekolt całości, a poza tym jednak coś mi nie grało i go zdjęłam.
* Kolczyki - agrafki - dostałam je kiedyś na urodziny od koleżanki, która wie, co lubię! EARRINGS - BIJOU BRIGITTE
* Pasek - już pokazywany, pierścionek i bransoleta również. Zamotane dwie chusty razem również :)
* no i na koniec torba. Wiem, że trochę tu nie pasuje... Strasznie rzadko ją noszę, parę razy do roku. Mam wiele innych, które komponowałyby się znacznie lepiej, ale ja tak chciałam. Żeby coś nie grało. Sztuką jest moim zdaniem tak dobrać elementy garderoby, żeby nie pasowały do siebie, a jednak pasowały - wtedy jest ciekawie. Uczę się tego, a tymczasem wychodzi co wychodzi :)
P.S. Jeśli chodzi o tytuł posta, to jest to cytat z piosenki Łez (chyba jedynego polskiego zespołu, który szczerze lubię), a pasuje on bardzo do mnie. Jeśli chodzi o tematykę odzieżową to tu również zachodzą w moim myśleniu bardzo częste zmiany, raz to mi się podoba, raz co innego... Ale najbardziej mnie ciągnie do klimatów z czasów mojego liceum, ale o tym może kiedy indziej... :D
Do miłego!




